aktualności ogłoszenia intencje mszalne myśli biblijne kontakt log

Skrzynka intencji



Witaj, jesteś Licznik gościem naszej strony.

AUTOR: ks. dr Marek Jawor - biblista

Niedziela XXXIV Rok A – Mt 25,31-46 – 20.11.2011

Mierzymy się w dzisiejszej perykopie z jednym z najwspanialszych i najbardziej frapujących fragmentów Ewangelii wg św. Mateusza. Scena sądu ostatecznego rozpalała umysły wielu twórców z genialną Kaplicą Sykstyńską na czele. Dziś, niestety, ta część nauczania Jezusa zdaje się być motywem zapomnianym. Tymczasem powinna należeć do stałego repertuaru chrześcijańskiej medytacji. Przypomnijmy, że Jezus roztacza obraz sądu, który będzie miał miejsce w chwili Jego powtórnego widzialnego przyjścia na ziemię. A zatem niewątpliwie nastąpi taki czas! Podstawowa uwaga konieczna dla właściwego zrozumienia sceny, to ta, że sąd obejmie wszystkie narody całej historii ludzkości; podlegać mu będą zarówno ludzie wierzący, jak i niewierzący. Dzisiejsza mowa Jezusa zapowiada powszechny sąd ostateczny! Nikt z ludzi go nie uniknie. Stąd też prawda, jaka wynika z dzisiejszej perykopy dotyczy wszystkich ludzi, nie tylko wierzących! Ten fakt pozwala zrozumieć, dlaczego Jezus nie koncentruje się w swej przemowie na temacie wiary, która jest elementem konstytutywnym jedynie ludzi wierzących. Powtórzmy: sąd przedstawiany przez Jezusa dotyczyć będzie wszystkich narodów i poszczególnych ludzi niezależnie od tego, czy są wierzący, czy nie.
Jaki jest wspólny mianownik łączący poszczególne uczynki, które wymienia Jezus? Otóż wszystkie można określić jednym terminem: solidarność z braćmi Jezusa. Podstawą powszechnego sądu ostatecznego Syna Człowieczego będzie odnoszenie się ludzi względem Jego braci. Powstaje pytanie, kto jest bratem Jezusa? Zgodnie z Mt 12, 50 jest nim ten, kto pełni wolę Ojca w niebie. Nie ma w tym stwierdzeniu żadnego ograniczenia terytorialnego ani czasowego, ponieważ Stary Testament zaświadcza, że zawsze istnieli ludzie, którzy pełnili wolę Boga w swoim życiu, jak choćby Abraham. W czasach Kościoła również pełno mamy przykładów kobiet i mężczyzn, których możemy nazwać ewangelicznym terminem „brat Jezusa”. Także niechrześcijanie, a nawet ludzie niewierzący, ale dobrej woli, mogą być nazywani w ten sposób. W każdym „bracie Jezusa” ukryty jest sam Król Chwały.
Sąd powszechny Jezusa dotyczy konkretów. Każdy uczynek to konkretny wyraz solidarności z braćmi Jezusa. Puste słowa, frazesy, górnolotne zapewnienia są bez znaczenia. Liczyć się będzie ile razy w sposób konkretny każdy człowiek uczynił gesty pomocy względem „braci Jezusa”. Nie wydaje się wynikać z tekstu konieczność praktykowania wszystkich gestów solidarności, ale każdy powinien się przed Sędzią legitymować przynajmniej jednym z nich. Każdy z tych konkretnych gestów wymaga poświecenia, ofiary, dania czegoś od siebie, a zatem i rezygnacji z własnego „ja”. Nie wystarcza przy tym sporadyczne pełnienie uczynków solidarności. Musi to być postawa świadoma, trwała, wypracowana i praktykowana przez całe życie.
Pytanie na dziś: czy przypadkiem zbyt często nie ustawiamy się wyłącznie w pozycji „braci Jezusa”, a tymczasem należałoby wreszcie zacząć postępować kategoriami solidarności? Teoretycznie: gdyby teraz Syn Człowieczy przyszedł powtórnie i odbył Swój sąd powszechny, to moje miejsce byłoby wśród owiec czy kozłów? Wymagana jest raczej szczera odpowiedź. Rzecz jasna dla własnego, partykularnego, wiecznego dobra.



copyright 2007
Parafia NMP Matki Kościoła i św. Jakuba Ap.